|
Model: T-34/76
Skala: 1/48
Producent: Hobby Boss
Modelarstwem zajmuję się już od około 25 lat, w swojej karierze modelarskiej podejmowałem już wiele tematów skacząc z jednego na drugi. Były samoloty, pojazdy niemieckie z II wojny, potem wyparte przez pancerkę aliancką, aby za jakiś czas wskoczyć w tematykę pojazdów współczesnych. Ale chyba każdy z nas dostaje czasami znudzenia budowanymi przez siebie modelami i ma ochotę zrobić coś innego dla relaksu i czystej satysfakcji. Nie inaczej było w moim przypadku, tylko, że moją odskocznią stały się modele pojazdów, w coraz modniejszej skali 1/48. Na początek na tapetę poszedł T 34 z Hobby Bossa.
Model ten mnie zaciekawił tym, że choć w tak małej skali to posiada kompletne wnętrze przedziału bojowego oraz silnik. Do modelu nabyłem zestaw elementów, fototrawionych firmy, ABER dedykowany, co prawda do modelu Tamiya w tej samej podziałce, ale pasował idealnie, oraz toczoną lufę z Armorscale.
Prace rozpocząłem od posklejania wnętrza pojazdu, co zajęło mi kilka godzin. Części wykonane są na bardzo wysokim poziomie i pasują do siebie doskonale. Oglądając model na ramkach zmartwiła mnie ilość śladów po wypychaczach, ale w trakcie prac zaobserwowałem, że są one tak rozmieszczone, że nie ma potrzeby ich wcześniej szpachlować.
Malowanie środka rozpocząłem od nałożenia aerografem koloru białego przedziale bojowym i zielonego w części silnikowej. Krokiem następnym było pomalowanie pędzelkiem wszelkich innych elementów na odpowiednie kolory ,a następnie na całość położyłem delikatny filtr stosując farbę brąz Van Dyke. Silnik i przekładnie pomalowałem kolorami metalicznymi i również wycieniowałem.
Na tym etapie prac mogłem już zamknąć kadłub i skupić się na dalszym sklejaniu pozostałych elementów, co poszło bardzo sprawnie.
Na wieży poprawiłem fakturę odlewu przy pomocy rozpuszczalnika NITRO nakładanego na tworzywo małym , krótko przyciętym pędzlem , uderzając nim pionowo o ścianki wieży.
Spawy dorobiłem ze szpachlówki firmy Gunie Sangyo odpowiednio je profilując. Na koniec zostawiłem sobie obklejenie modelu wcześniej wymienionymi „blachami” ABERA.
Po trzech dniach pracy model był gotowy do malowania, i tu zaczęły się moje rozterki jak go atrakcyjnie wyeksponować?
Przeszukując Internet poszukiwaniu natchnienia na malowanie natknąłem się na ciekawe zdjęcie przedstawiające pojazd T 34 w malowaniu zimowym , opuszczony przez załogę z pootwieranymi klapami silnika.
Cóż było mi więcej trzeba , z uśmiechem na twarzy i radością w sercu przystąpiłem do malowania.
Jako kolor bazowy zastosowałem farbę Gunio Hobby Color H303 , którą nałożyłem przy pomocy aerografu EW-770.
Teraz przyszedł czas na pobielenie i zniszczenie tak wspaniale zielonego pojazdu.
Do tego zabiegu wykorzystałem TAMIYA WEATHERING MASTER B SET czyli tak popularnie zwane „cienie”.
Przy pomocy dołączonego do tego zestawu pędzelka nanosiłem na model biały pigment i w zależności czy ma prześwitywać kolor bazowy czy też nie nakładałem odpowiednie warstwy tego specyfiku. Cała operacja bielenia zabrała mi około dwóch godzin a efektem tego miałem bardzo ciekawie i nietuzinkowo pomalowany model.
Następnym etapem prac było posklejanie gąsienic, które to producent wykonał w kilku odcinkach jak i pojedynczych ogniwach.
I na tym etapie prac doznałem zaskoczenia, cały model wykonany na wyśmienitym poziomie sklejalności a gąsienice wymagały dokładnego szlifowania żeby mogły do siebie dobrze pasować. Po tej mozolnej pracy i pomalowaniu ich kolorem gun metal przystąpiłem do brudzenia podwozia i całego modelu.
W pierwszej kolejności wykonałem ślady obić i wychodzącej z pod białego koloru zielonej farby. Do tego celu najlepiej nadają się farby VALLEJO serii MODEL COLOR, których to użyłem do tego celu.
Gdy model był już fajnie poobijany przy pomocy wspomnianego wcześniej zestawu cieni Tamiya i zawartego w nim koloru rdzawego wykonałem zadrapania i zacieki. Dla zróżnicowania efektu mieszałem go z pigmentami firmy, PADREBOOKS. Tą samą metodą przybrudziłem podwozie i gąsienice, z czego jedna jest celowo zerwana i mocniej podrdzewiona. Po zakończeniu tych prac model był skończony, spędziłem przy nim miło tydzień czasu i stwierdzam, że modele w tej skali czeka ciekawa przyszłość, ponieważ są niezbyt wielkich rozmiarów wykonaniem niczemu nie ustępują pojazdom w skali 1/35.
Tak, więc zauroczony tą skalą i i szybkością montażu wziąłem się za kolejny model, tym razem z drugiej strony konfliktu II wojny światowej a mianowicie Tiger I tym razem z Firmy Tamiya. Model jest również wykonany na bardzo wysokim poziomie, i co charakteryzuje tą znaną firmę praktycznie samosklejalny. Przygotowanie modelu do malowania zajęło mi jeden dzień , dodatkowo wykorzystałem tylko siatki na silnik z firmy ABER oraz doskonałą lufę z Armorscale. Mając w planach wykonanie niewielkiej dioramki model wykonałem również w malowaniu zimowym ta samą techniką, co T-34 tylko zmieniając kolorystykę i rodzaj obić i zabrudzeń.
Reasumując raz jeszcze chciałbym wszystkim gorąco polecić tą nową, ale dość ciekawą skalę, nawet jako odskocznię od tematyki, którą każdy z nas się zajmuje.
Erlend Janson
|